Re:Re:Metody na Redukcje Depresji

Data: 2010-01-02 | Dodał: ja

Hallo,

zawsze bylam bardzo aktywna, zawsze bylam silna, wydawalo mi sie ze nic nie moze mnie zaskoczyc.
Wydawalo mi sie ze jestem szczesliwa.


5 Lat temu siedzoc w domu przed telewizorem, calkiem normalna sytuacja, a ja dostalam pierwszy atak. Myslalam ze umieram, zaczelam sie zegnac z dziecmi, myslamam ze to koniec.

A to byl dopiero poczatek.

Jak przyjechala karetka zabrali mnie do szpitala przebadali mnie kompletnie, nic nie znalezli. Diagnosa "Nerwica Lekowa". Nie wiedzialam co to znaczy i nie bardzo rozumialam nawet jak mi tlumaczyli. Ja nerwice??? Ja nie jestem wogule nerwowa ja sie nie kluce i nie cierpie klutni.

Dostalam Tabletki "Tavor" brac tylko jak mam atak. Te tabletki powodowaly ze bylam 2 dni nie do zycia. Nie moglam pujsc na leczenie do szpitala poniewaz walczylam w tym czasie o mojego syna przed sadem, bo muj ex maz mi go zabral.

Nie mialam czasu na terapie a po drugie uwazalam ze jej nie potrzebuje.

Aby ten czas jakos przetrwac dostalam Diazepam (Valium) na wypadek ataku. Ataki mialam codziennie.

2 Lata temu wygralam sprawe w sadzie i syn wrucil do mnie. Przeklinalam los i wszystkich. Syn wrucil mial wtedy 12 lat i mial tez niestety ta nerwice i te ataki.
Znowu nie moglam sie zajac choroba moja. Zajelam sie leczeniem syna. Po 3 miesiacach wyzdrowial.

Kompletnie wyzdrowial!!!!!!!! Od tego czasu juz nigdy nie mial ataku!!!!

Teraz czas na mnie!
Niestety u nas sa bardzo dlugie czasy oczekiwania na miejsce na leczenie.

A po drugie musialam najpier zrobic odwyk od Diazepamu(Valium) bo po 5 latach bylam uzalezniona i terapie jest wtedy niemozliwa bo sie jest jak zapakowanym w wate, zero uczuc zero emocji.

Mialam stracha odwyk musial sie na psychiatrie odbyc...ja i psychiatria... no cuz w czerwcu tego roku poszlam do szpitala na odwyk. Horror!!!!!

Bylam tam 3 Tygodnie, przezylam poprostu horror, im mniej leku w moim organizmie tym wiekszy byl muj strach. Ataki kture dostawalam byly nie poruwnalne z niczym. Okropne!!!!

2 razy w tygodniu odbywaly sie posiedzenia grupy, ja za kazdym razem mialam akurat albo dlatego atak i nie chodzilam na grupe, za to codziennie na rozmowe z terpojta.

Tydzien przed wyjsciem mialam znowu atak i nie chcialam wejsc na grupe.

Muj Terapeuta powiedzial: no i co z tego. Niech pani ze mna wejdzie jak nie bedzie pani mogla wytrzymac to pani wyjdzie.
Poniewaz nie potrafie odmuwic czegos, weszlam.

Bylo nas 20 osub...no i oczywiscie zadano mi tez jakies pytanie na kture musialam odpowiedziec. Fakt ze musialam w tym stanie rozmawiac, spowodowal ze dostalam atak kturego cale zycie nie zapomne.

Ale to nic , w trakcie ataku nadal muwilam i patrzylam na moje stopy bo nie chcialam aby ktos mi w twarz w czasie ataku patrzyl, moje stopy zrobily sie granatowe, myslalam ze mi zaraz serce peknie, ze moje czolo pulsuje i zaraz tez peknie....

Nic z tego sie nie stalo. Atak puscila i bylam bardzo zmeczona, ale rozmawialam dalej.

Teraz wiem ze po kazdym Ataku musi zawsze przyjsc drugi bo organizm ma extremalna dawke Adrenaliny wyrzucona, i dlatego musi ta energia zostac odbudowana. A wiec dostalam drugi atak.

Bardzo sie zdziwilam!!!!!!!

Moje mysli w trakcie ataku sie zmienily. Juz nie myslalam o boze zaraz umre zaraz jest koniec.
Nagle myslalam: ten atak jest okropny ale przy porzednim tez nie umarlam czyli to co mi8 wszyscy do tej pory muwili jest prawda, od tego sie nie umiera. To tylko jest bardzo nie przyjemne. Trawal ten atak nie jak wszystkie inne 30 min, ten trwal kolo 5 min.

Wychodzac z grupy bylam najszczesliwszym czlowiekiem na swiecie.

Myslalam ok jestem zdrowa.

Blad!!!!

Wyszlam ze szpitala. W domu powyrzucalam wszystko co do tej pory mi pomagalo, bylo moim bezpieczenstwem, woreczki wrazie hyperventylacji do kturych moglam oddychac, nie nosilam juz komurki ze soba. Ale czulam sie nie za pewna, jakos ten strach byl przymnie.

I stalo sie to co musialo sie stac. Po tygodniu w domu dostalam atak, zadzwonialam tym razem nie po karetke tylko po kolezanke ktura w miedzy czasie juz wiedziala na co choruje i jak to funktionuje , wszystko jej opowiedzialam.

Przezylam ten atak ...sama... ona tylko siedziala obok mnie.

Jak poszla bylam wsciekla na siebie samo, jak moglam zapomniec ze tylko ja sama jestem w stanie przezwyciezyc muj strach.

Na drugi dzien, postanowilam zaczac cos robic, aby byc zdrowa. Po przejsciu pierwszego ataku w szpitalu i po przekonaniu sie ze sie od tego nie umiera wiedzialam ze mozna sie wyleczyc. I to uczucie wolnosci po tym ataku w grupie ...chcialam je znowu miec!!!

Kupilam mase ksiazek o tej chorobie, ksiazek w kturej sa tez cwiczenia... poszlam do psychologa , chodzilam raz w tygodniu.

Zrozumialm ze nie musze sie spieszyc wrecz przeciwnie musze moje zycie zwolnic. Jesli go nie zwolnie zostane ukarana przez moje cialo atakiem.

Zaczelam robic cwiczenia:



- Zrozumialam ze musze siebie polubic, pokochac, zaakceptowac

-musze pozwolic se na beledy, bo jestem tylko czlowiekiem. I robienie bleduw jest nam potrzebne aby sie rozwijac. Kazdy blod popelniamy aby kiedys ich wiecej nie robic. Zaczelam sobie bledy wybaczac

- najciezej bylo mi pozbyc sie wyrzutuw sumienia. Przejelam odpowiedzialnosc za mnie. Poprzepraszalam ludzi wobec kturych mialam wyrzuty sumienia. I przejelam odpowiedzialnosc. Powiedzialam im ze bardzo mi za wszystko przykro ale w tych czasach kiedy tak a nie inaczej postapialam. Bylo moje postempowanie zwiazane z okolicznosciami i ze innaczej nie bylam w stanie postepowac. Ale ze moje Bledy zrozumialam i ich nie popelnie juz.

- napisalam liste czego sie boje, najmniejszy strach na pierwszym miejscu, a najwiekszy na ostatnim. Zaczelam stawiac swiadomie sie moim stracha.
Najpierw tym malym. Udawalam sie w sytuacjie kturych sie balam i opuszczalam je dopiero jak poczulam ze muj strach jest bzdura.

- zaczelam siebie sama poznawac i patrzec co musze zmienic.
- po kazdym juz wtedy malym atakiem, siadalam i muwilam sobie ok co twoje cialo chce ci powiedziec. co zrobilas ze znowu dostalas atak...bylas za szybka, za niecierpliwa, czemu czulas sie zagrozona. Po zrozumieniu siebie jaks funktionuje. Czulam sie coraz lepiej.


Zrozumialam ze strach jest czyms naturalnym on nalezy do nas on nas chroni przed niebezpieczenstwem i musimy go miec i cale szczescie ze go mamy.

Zaakceptowalam nie tylko siebie ale tez muj strach. Zrozumialam ze w moim zayci coraz wiecej i wiecej w przeszlosci przesadzalam ze skalo mojego strachu, ale ze go tez potrzebuje ale w normalnej skali.

Zrozumialam ze tylko ja sie najlepiej znam i tylko ja moge se pomudz, sie zmienic.

Byla to bardzo ciezka droga, ciezka praca. I przedewszystkim ze terapeuter nie wyleczy mnie bo nie ma takiej mocy..on mnie wyslucha ale prace musze wykonac sama.

Dzis od 5 miesiecy jestem szczesliwa jestem wolna jestem zdrowa...co nie oznacza ze juz sie nie boje...wrecz przeciwnie, teraz jak sie boje patrze na muj strach i muwie do niego. Ach to ty znowu, odwiedzasz mnie , w czym chcesz mi pomudz, gdzie popelnilam blad.
Na poczatku mojej drogi dostawalam jeszcze ataki (kturych dzis juz nie mam) i w atakach rozmawialam tez z moim strachem...odwiedzasz mnie dzis znowu, nie bede sie przed toba bronic poniewaz wiem ze mi nic nie zrobisz, tak jak przyszedles tak odejdziesz, poczekaj usiade aby miec dla ciebie czas. Smieszne ale odwiedzal mnie muj strach z atakami coraz rzadziej. Od momentu jak przestalam ataki zwalczac tylko sie im poddawalam za karzdym razem muwiac wiem ze jestes ale mi nic nie zrobisz , bo ja jestem silniejsza od ciebie i nie jestes w stanie mnie zabic,


Nie wiem czy wam to pomoze ale uwierzcie mi ze to jest jedyna droga do wyzdrowienia...zaakceptowac siebie, zaakceptowac swuj strach..jest to ciezkie ale do uzyskanie.

Jesli macie jakies konkretne pytania odpowiem na kazde.

Zycze wam wolnego szczesliwego i zdrowego zycia. Klucz mamy wszyscy w naszych rekach

[Dodane po edycji:]

Najbardziej przykrym cwiczeniem i doswiadczeniem bylo polubic,pokochac siebie. Ale konieczne aby nie bac sie krytiki, nie bac sie ze ktos nas odrzuci bo nie jestesmy idealni.


Tego dnia nie zapomne. Cale zycie robialam wszystko aby moi rodziece, mnie kochali zebym spelniala ich oczekiwania.

Od momentu jak mi terpeuter powiedzial ze mam sie polubic i pokochac, ze tylko ja moge sie sama przytulic. A wtedy nie bede zmuszona spelniac oczekiwania innych aby byc kochana.

Cwiczenie polegalo na tym aby kilkadziesiat razy dziennie stanac przed lustrem spojrzec se gleboko w oczy i powiedziec sobie....(nasze immie) ja ciebie kocham taka jaka jestes.

Pierwsze dni byly wstretne. Jak to ciwiczenie robilam mialam w brzuchu uczucie jak by mi bylo nie dobrze i myslam to jest bzdura ale bede to dalej robic. Ostatecznie cale zycie w moich myslach bylam bardzo krytyczna do siebie, i bardzo twarda wymagalam od innych perfekcji i od siebie tez.

Po jakich 2 tygodniach bylam sama w domu i jak codziennie stalam przed lustrem patrzac se gleboko w oczy i muwilam ...ja ciebie kocham taka jaka jestes....to co sie tego dnia stalo nie zapomne, to bylo bardzo bolesne i smuten.

Poczulam ze rozmawiam ze soba i jaka obca i biedna jestem. Bylo mi niesamowicie szkoda siebie tej osoby ktura jest w moim ciele. Jedyne o czym myslalam ja musze ta mala dziewczynke w moim ciele przytulic, pokazac jej ze nie jest sama i ze ja kocham. Niesamowite uczucie.

Od tego dnia odwiedzalam stojac przed lustrem ta mala dziewczynke z warkoczami i kokardami muwiac jej jak bardzo ja kocham i jaka jest cudowna i warta aby ja kochac. Jakis czas jeszcze odpowiadala mi ona tym dziwnym uczuciem w brzuchu..jak ja moge byc kochana ja mam tyle bleduw i slabosci.

Dzis jak patrze w lustro jest moja dziewczynka szczesliwa usmiechnieta. I obojetnie co kto odemnie oczekuje i obojetnie czy jestem w stanie spelnic oczekiwania, ja wiem ze daje z siebie wszystko i ze to nie musi byc idealne. Dzis nie mysle o tym ze ktos mnie krytykuje, a jesli to robi to nie jest muj problem bo te oczekiwania nie maja nic ze mna wspulnego tylko z ta osoba ktura czegos odemnie oczekuje. Ja daje z siebie wszystko co moge i potrafie dac. I to wystraczy ...ja ta dziewczynke kocham i jak ja ktos zkrytykuje, to ja ja pociesze i ona bedzie znowu szczesliwa i bedzie czula sie kochana.

Wstaw nowy komentarz